Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

 

 Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości,

my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan.

1 Kor 1,22-23

   A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości,

lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.  

1 Kor 2. 4-5

 

Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej,

 spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących.

1 Kor 1.21

 

Chrześcijaństwo to  nauka z Mocą. Towarzyszą jej bardziej lub mniej spektakularne znaki.

Głusi słyszą, niemi mówią, więźniowie wychodzą na wolność, a niewidomi wzrok odzyskują.

Tak o tym mówią Ewangelie, tak mówią Dzieje Apostolskie, tak mówią Apostołowie.

Wierzysz w to ? Wierzysz, że wypowiedziane 2000 lat temu słowa, że oto "przybliżyło sie do was królestwo niebieskie" pozostają aktualne ?

A może moc kojarzy ci się jedynie z rycerzami Jedi i filmem, bo przecież filmy dzisiaj  mają na ludzi wielki wpływ... Szkoda by było...

Słowo "zbawienie" jest  wciąż istotne. 

Jeśli ktoś uważa, że jego dusza ( tchnienie ) nie potrzebuje zbawienia czyli wybawienia, czyli uwolnienia,

to widocznie już się stąd "ulotnił"  albo mu "dobrze, tak jak jest" i "sam sobie poradzi".

 

"Skąd więc nerwice, lęki, chroniczny niepokój ? Z braku wiary w wyższy porządek rzeczy"

Garl Gustav Jung

 

 

Czyżby jednak eter ?

 

  Wszystkie cząstki mają różne masy i nikt nie wie z czego to wynika. Skąd ona się bierze ? Wielu fizyków zakłada, że musi istnieć tzw. pole Higgsa.
Ma to być tajemnicze, niewidzialne, eteryczne pole przenikające całą przestrzeń. Sprawia ono, że materia wydaje się ciężka. Wiemy już, że odnaleziono już ów bozon Higgsa. Nazwano go nawet boską cząstką.
 Cała materia we wszechświecie jest ze sobą powiązana. Tak sugeruje zasada Macha. Bez wzorów i tak dochodzimy do wniosku, że w jakiś nieznany nam sposób wszystko się ze sobą jakoś splata i łączy. Domyślamy się, raczej intuicyjnie, że na siebie oddziałujemy. Nie tylko "fizycznie" ale i "metafizycznie". Być może właśnie w jakiejś jaźniosferze... Czyżby w"eterze" ?
 Eter to hipotetyczna substancja wypełniająca cały Wszechświat. Kiedyś takie opinie uznano już za nieaktualne, starożytne wierzenie, ale od końca XX w. naukowcy wracają do tej pradawnej, a jednocześnie nowoczesnej koncepcji. Dziś można powiedzieć, że wydaje się on być nie tylko "wyższym" rejonem niebieskim, ale po prostu subtelniejszą odmianą materii.
 Wiemy, że materia przybiera postać stałą, ciekłą i gazową. Dlaczego by nie mogła być jeszcze czymś więcej, czego nasze "otępiałe" zmysły bardzo rzadko dostrzegają. No, może czasami, tzw. szóstym zmysłem... Pod koniec XX wieku pojawiły się nawiązujące do eteru koncepcje związane z aspektem falowej budowy materii, między innymi teoria rezonansu przestrzeni.
  Eter dla dawnych Greków miał być "górnym" powietrzem.  Dziś także wiemy, że jest ono "inne". Na styku atmosfery i otwartego kosmosu panują specyficzne warunki. Odkryto tam Coś, czego w naturze się nie spotyka. Ponadto w plazmosferze zarejestrowano szum. Szum jak włączony telewizor, który nie odbiera sygnału. Tzw. biały szum ( max 2 KHz). Coś jak... mute.
 

Keimena ta othoniatak po grecku określono, to co zobaczyli Jan i Piotr w grobie Jezusa - leżące płótna - czyli dosłownie: rozpostarte, leżące horyzontalnie, wyciągnięte,opadłe. Płótna wyglądały tak jakby ciało z nich... wyparowało. Jan ujrzał i uwierzył.

 

 

OOBE

 

 Rzymski pisarz Plutarch wspomina o "przypadku" niejakiego Teospezjosa. Nie był to miły gość. Żył raczej na bakier zarówno z prawem, jak i ludźmi. Jednak przydarzył mu się wypadek. Już uznano go za zmarłego, a jednak wrócił do życia. To wydarzenie go przemieniło, rozpoczął życie w nowym, lepszym stylu. Nie będę opisywał szczegółów jego opowieści, opisał je Plutarch w swych "Żywotach", Jedno  rzuca się w oczy: Teospezjos opisał swą śmierć kliniczną bardzo podobnie jak to opisują nam nasze współczesne relacje z takich doświadczeń. Były spotkania, światło i  oddychanie "całym sobą".

"Wyjście z ciała" to temat podejmowany nie tylko w filmach czy prasie popularnonaukowej lub religijnej. Zdarza się, że zajmują się tym także naukowcy, choć niechętnie, bo zagadnienie to dosłownie "wymyka się" zmysłom. Niektórzy jednak próbują. 

Takich naukowców, lekarzy - neurologów i psychiatrów - pokazano w duńskim  filmie dokumentalnym "Siła Umysłu". W trzech częściach pokazano "na chłodno" przykłady takich zjawisk. W części 3/3 pokazano zjawisko określane mianem OOBE - out of body experience - doświadczenia z poza ciała

Rzetelny film przedstawia dwie różne perspektywy. Dla części naukowców wszystko odbywa się w mózgu i ma związek z aktywnością endorfin. Czyli traktują to jako zjawisko wyłącznie neuronowe. Zamknięte w "świecie" danej osoby. To taki współczesny materializm. Rzeczywistość duchowa to dla nich jedynie wytwory mózgowe.

Są jednak naukowcy, lekarze, w tym neurolodzy i psychiatrzy, którzy wskazują na o wiele szerszy zakres pojęcia duchowości. Przekraczający możliwości neuronowe. Podobnie mówią o tym autorzy książki "Duchowy mózg". Jak by to ująć najprościej: Mózg to jeszcze nie Umysł. Jako chrześcijanie pamiętamy, że dawno temu wspominał o tym Apostoł Paweł w swych listach.  ( o ciałach po... mp3 )

  Kto raz odetchnął mp3    

 

 

Fantom

 

Nie rozumiemy bólu fantomowego.  Są ludzie, którzy odczuwają nieznośny ból w kończynie, którą im amputowano.  Niektórzy czują obrączkę na palcu albo zegarek.  Iluzja ? "Nawyk" umysłu ?

Jeśli tak, to wypada przyznać, że to umysł niejako określa nasze ciało. Ciało, którego wymiaru nie rozumiemy.  Bo jest ono nie tylko zestawem mięśni pokrytych skórą, ale czymś więcej. Wypowiedział się na ten temat już bardzo dawno Apostoł Paweł, choćby w Liście do Koryntian. 

Im więcej dowiadujemy się na temat mózgu, tym wyraźniej dostrzegamy różnicę pomiędzy zdarzeniami mózgowymi a zjawiskami umysłowymi i tym bardziej cudowne wydają nam się zarówno jedne, jak i drugie. Materializm promisoryjny nie jest niczym innym jak religijnym wierzeniem, wyznawanym przez dogmatycznych materialistów (...), którzy często mylą swoją religię z nauką. 

 J. Eccles, D.N.Robinson "The Wonder of Being Human"  cyt.w książce "Duchowy mózg"           

 

 

 

Małpy i banany, dzieci i ciastka

 

Kilka lat temu ktoś przeprowadził intrygujący eksperyment.  W pewnej grupie małp jednej z nich podano banana. Ta obdarowana, zadowolona, rozpoczęła jego konsumpcję. Pozostałe małpy też chciały, ale nie dostały. Zrobiło się nerwowo, a zirytowane chciały zabrać banana. Każda dla siebie, oczywiście. Przedmiotem ich zainteresowania był ów banan, i tyle. 

Nawet jeśli  były zazdrosne, to o banana. Normalka, ktoś powie, walka o byt. Silniejszy daje słabszemu w zęby, by się najeść. Dżungla i pozorny triumf darwinizmu. Zdobycie łupu, pożywienia, terytorium, partnera kończy walkę. Widzimy to choćby u ptaków: gdy już odgonią rywala, skupiają się na rzuconym kawałku chleba.

Na tym jednak ów "małpi" eksperyment się nie skończył. Potem zebrano pewną grupę dzieci.  Jednemu z nich podarowano ciastko. Jedno ciastko dla jednej osoby. Reszta mogła się tylko oblizać. I co się okazało ? Niestety, dla zawiedzionych dzieci  ciastko zeszło na drugi plan. Ich złość nie była zazdrością o ciastko, ale zawiścią i nienawiścią wobec dziecka, które dostało ciastko. Czyli sprawa przybrała charakter personalny, osobistej niechęci wobec tego, który coś ma, gdy ja nie mam.

To "niechęć do", a nie "zazdrość o". To nasza  ludzka cecha. Zawiść.  Zwierzęta tak nie mają. Trzeci człowiek, Kain, z takiego powodu właśnie, zabił Abla. 

I w tym zakresie nic się nie zmieniło. Kolejne przykłady chyba nie są potrzebne. Dotyka to każdego z nas. No... może ciebie nie, ale mnie tak.

Nie jest to jednak, wbrew pozorom, kolejna dykteryjka o naturze ludzkiej. Skoro ta okropna zawiść nie jest "odzwierzęca", to i ona potwierdza, że w człowieku znajduje się duch, i człowiek nie jest  przypadkowym produktem ewolucji, a w to właśnie, niestety, dziś ludzie wierzą, bo tak się im w szkołach wciąż powtarza. 

O samym duchu, czy duchach nie można zbyt wiele powiedzieć.  Jak to duchy: muszą się wymknąć próbom zbyt precyzyjnego opisu.  Ale może wystarczy sam fakt, że są, by inaczej na siebie, i innych, spojrzeć.  A to już coś! To zmienia wszystko. I nawet pozostając jedynie z pytaniem z  psalmu  8. 5, już jesteśmy w podróży. 

 

 

Ta okropna entropia

 

Bałagan "robi się sam". Nie wiadomo kiedy biurko, pokój czy kuchnia albo szafy i szuflady  pełne są chaosu i nieporządku.  Zaprowadzenie ładu wymaga wysiłku i pracy, która często i tak przypomina wysiłek Syzyfa. Jak mówią fizycy. stany o dużym nieuporządkowaniu są o wiele bardziej prawdopodobne niż stany uporządkowane.  Wszystko wokół zmierza ku chaosowi, rozpadowi, starzeniu się, zużywaniu i dzieje się to jakoś samo. 

Wystarczy tylko przez pewien czas zaniechać działania, a bałagan się pojawi.  Fizycy mówią, że miarą tego nieporządku jest entropia i że ona zawsze rośnie.  Im większy chaos tym bardziej każde ciało dąży by jego energia miała jak najmniejszą wartość.  Liście lecą z drzew i nijak nie chcą na nie wrócić.  Jest z tego jakiś wniosek ?

Choćby taki, że "przemija postać tego świata", w tym nieuchronnie nasza postać ( nie mylić z "my")  A poza tym, skoro wszystko przemija, nie pozostaje nic innego jak szukać ... Nieprzemijającego.

 

0,618

 

 1 +  2 = 3, 3 + 2 = 5, 5 + 3 = 8, 8 + 5 = 13, 13 + 8 = 21, 21 + 13 = 34, 34 + 21 = 55 + 34 = 89, 89 + itd itd itd...

w tym ciągu stosunek pomiędzy kolejnymi liczbami, aż do nieskończoności, wynosi 0,618

Starożytni architekci liczbę tą nazwali "złotym podziałem"

 

Oto sekret proporcji pomiędzy długością, szerokością i wysokością budowli. Widzimy ją w harmonii piramid, greckich obiektów, katedr i często w malarstwie. To nie tylko "porządek" w obrazach Leonarda da Vinci, architekturze czy skrzypcach ale także  w geometrii, chemii, fizyce, botanice, zoologii, wizerunku na tilmie z Guadalupe. Według tego "ciągu Fibonacciego" rosną pnie, gałęzie i liście.  Dotyczy to także organizmów ssaków, ryb czy ptaków.  Ot, co.  

"Wielu z największych matematycznych umysłów w historii, od Pitagorasa i Euklidesa w starożytnej Grecji, przez średniowiecznego włoskiego matematyka Leonarda z Pizy i renesansowego astronoma Johannesa Keplera, do współczesnych naukowców takich jak oksfordzki fizyk Roger Penrose spędziło niezliczone godziny nad tym prostym złotym podziałem i jego własnościami. Jednakże fascynacja złotą proporcją nie jest ograniczona jedynie do matematyków. Biolodzy, artyści, muzycy, historycy, architekci, psycholodzy, a nawet mistycy zastanawiali się i debatowali nad przyczynami jego powszechności i własności. W rzeczywistości, można prawdopodobnie powiedzieć, że złoty podział inspirował myślicieli wszystkich dziedzin bardziej niż żadna inna liczba w historii matematyki."  

Mario Livio,The Golden Ratio: The Story of Phi, The World's Most Astonishing Number, p.6

Apostoł Paweł uzupełnił nawet owe fizyczne pojęcia długości, szerokości i wysokości o głębokość. Chodzi o kolejny wymiar ? Głębię ?  Nie wiem, tu raczej pozostaje już tylko tzw. intuicja, czymkolwiek ona jest, jakkolwiek ją pojmujemy.  I tak nam się wymknie, więc nie pozostaje nic ponadto, co już wyraził Paweł: 

Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi, aby według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani,  wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość,  i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą.           List do Efezjan 3.14-18

 Upiór

 

  

To było w roku 2006, w gabinecie niejakiego doktora Blanka, neurologa. Ów lekarz pobudził pacjentce rąbek ciemieniowo-skroniowy. Efekt okazał się niezwykły. Pacjentka stwierdziła, że bardzo blisko niej, niemal dotykając jej ciała stoi jakaś postać. Postać jak cień.

    Kobieta była przerażona. Lekarz zaczął jej tłumaczyć, że to tylko projekcja jej własnych ruchów. Mówiła, że rozumie słowa lekarza, że ten upiór nie istnieje, ale nie mogła uwolnić się od wrażenia, że owa postać, ni to człowiek, ni to cień, jest realna!

    Przestraszona wciąż oglądała się za siebie. Lekarz poprosił by wzięła kartkę i przeczytała co jest na niej napisane. Według jej słów cień także sięgnął po kartkę, a jednak, wedle słów kobiety, on nie chce żeby czytała... Dziwne, przyznajmy. Gdyby to była jedynie projekcja chyba nie byłoby rozbieżności pomiędzy osobą i jej cieniem. Tak jakby cień miał cechy wyraźnie osobowe. Uff. Więcej znajdziesz w artykule pt. "Upiór straszy w mózgu" w "Rzeczpospolitej". Na pewno znajdziesz.

    Teraz inna scena. Pewien chłopak przeżył samobójczy skok z mostu Golden Gate w San Francisco. Niestety około 200 osób rocznie skacze z niego i doczekał się już nawet most samobójców. Ten akurat chłopak w momencie lotu do wody nabrał jednak przemożnej ochoty na życie. Przeżył! Opowiadając o tym zdarzeniu stwierdził, że poczuł jak odkleiła się od niego jakaś zjawa. O rany, znowu jakieś dyrdymały, powie ktoś. A może jednak nie, być może ów cień czy upiór, niekiedy, w granicznej sytuacji, bywa jakoś wyczuwany. Nie wiem. Więcej info na ten temat w filmie dokumentalnym "Most samobójców". To także znajdziesz...

    Skoro już tam się nam zacieniło wypada przypomnieć jeszcze wspomnienia uczniów, którzy przeżyli atak mordercy na wyspie Utoya w Norwegii. Jedna z dziewczyn powiedziała, że Breivik się śmiał. Określiła to wprost: ten śmiech był szatański, demoniczny. Sądząc po tym czego dokonał po prostu upiorny.

     Zapewne poświęcanie nadmiernej uwagi osobowemu złu nie jest właściwe, jednak ignorowanie tej kwestii to więcej niż lekkomyślność. Oczywiście mówienie o demonach czy złych duchach wydaje się takie staroświeckie czy średniowieczne, więc być może dziś podobno nowoczesnym ludziom wystarczą słowa, które kiedyś zapadły mi w pamięć, a usłyszałem je w kościele. Życie jest dobre ale towarzyszy mu smuga cienia.

     Na koniec wróćmy jeszcze do doktora Blanka i jego pacjentki. Oto pobudził jej jeszcze zakręt kątowy prawej części mózgu. Kobieta, zaznaczmy to, zakwalifikowana jako zdrowa psychicznie, stwierdziła, że opuszcza swoje ciało i szybuje nad nim. Dodała, iż było to dziwne ale nie straszne.

        Pan doktor oczywiście uznał to za halucynacje, że to jakiś miraż. Że jej się zdawało. Współczesna biologia już taka jest, rozjechała się zupełnie z fizyką, i wszystko zamyka w obrębie mózgu, ignorując możliwość, iż biosfera ma także wymiar fizyczny. Za fizyka uznano by dziś zapewne św. Augustyna, który po prostu mówił, że człowiek nie mieści się w sobie.

     Podsumujmy więc. Doktorowi się zdawało, że jej się tylko wydaje. A tobie, jak się „zdaje” ? 

 

 

 

Hologramy i dźwięki

 

 Na gali Music Awards 2014 w Las Vegas na scenie pojawił się... hologram Michaela Jacksona. Zaśpiewał i zatańczył razem z obecnymi, autentycznymi osobami. Zebrał brawa. Podobnie było kilka lat temu w studiu wyborczym z eurowyborów. W jednej ze stacji dziennikarze rozmawiali z hologramem dziennikarki, która znajdowała się akurat w Brukseli. Takie sztuczki widzieliśmy oczywiście już w  "Gwiezdnych wojnach", gdy sympatyczny robot R2 D2 przekazywał komunikaty w formie hologramów nadawcy.

    Film "Powstanie Warszawskie" nasycono kolorami, czym urealniono widoki ówczesnych wydarzeń. Odtworzono także dźwięk, w tym także słowa wypowiadane na niemych taśmach. Specjaliści odczytali z ruchów warg to, co zapewne mówiono. A gdy już mówimy o dźwięku, przypomnijmy, że bodajże w roku 2002 skompilowano utwór, w którym zaśpiewał Elvis Presley, zmarły w 1978 r.

    Do tego wypada dodać jeszcze rekonstrukcje twarzy, włosów, czasami całych postaci - powstające na podstawie odnalezionych czaszek i kości. Tak właśnie było z obliczem Mikołaja Kopernika, którego rysy twarzy odbiegały od tych, które namalował nam Jan Matejko.

    Wiemy, że to sztuczki. Przywykliśmy do nich. Kiedyś uznano by je zapewne za magię. Dziś prawie nam spowszedniały, ale chyba jednak powinny też zwracać uwagę na coraz szersze pojęcie tego czegoś co nazywamy materią. Można by rzec, że fizyka, która staje się niemal metafizyką, potwierdza, iż życie to nie tylko potocznie rozumiana biologia. Że życie nawet z chwilą śmierci, jak nam przypomina Kościół, zmienia się ale się nie kończy.

    Hologramy czy dźwiękowe ożywianie niemych klatek filmowych to coś jeszcze. W pewnym sensie mamy do czynienia ze specyficznym odtwarzaniem, pewnego rodzaju wskrzeszaniem zmarłych. Gdy dodajemy im dźwięku i animacji jest to jakiś wyraz upartej walki z przemijaniem, skończonością i śmiercią. Być może dzisiaj tak właśnie, przy pomocy technologii, artykułujemy pragnienie nieśmiertelności.

    Wiemy, że hologram zmarłego czy jego uwspółcześniony głos to pokaz możliwości oprogramowania i sprzętu. Wiemy też, że nasza wyobraźnia sięga dalej. Na przykład do podróży w czasie, a nawet teleportacji. Potwierdzają się zatem słowa św. Augustyna, że człowiek nie mieści się w sobie. Mamy także możliwość uznania, że doświadczenia wielu świętych, typu lewitacja, prorokowanie czy bilokacja, były i są wiarygodne, także z punktu widzenia współczesnej nauki.

    Bardzo kurczowo trzymamy się naszych ciał, czy cielsk, jak ktoś to ujął. To nawet normalne i powszechne. Pokazywane nam na ekranach efekty specjalne oswoiliśmy jednak zbyt szybko. A przecież Ktoś zainspirował ich twórców. Jeśli wierzyć tym, którzy twierdzą, że człowiek nie może sobie wymyślić czegoś czego nie widział, wówczas uznajmy, że zdarzają się ludzie, którzy potrafią zajrzeć za zasłonę...

    Dobrze jest wiedzieć, że wiara nie kłóci się ze zdrową nauką. Że słowa z Ewangelii św. Łukasza 20.38 nadal pozostają aktualne.

 

Dusza

Solo Dios basta 

 Kto raz odetchnął mp3 

 

 ... i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia.  Rdz 2.7

 I ja, gdy się urodziłem,  wspólnym odetchnąłem powietrzem  i na tę samą ziemię wypadłem, 

  tak samo pierwszy głos wydając z płaczem,  do wszystkich podobny.  Mdr 7. 3

 Bo nie poznał Tego, który go ulepił,  tchnął w niego duszę działającą  i napełnił duchem żywotnym. Mdr 15.11

 Wyrocznia Pana, który rozpostarł niebiosa i założył fundamenty ziemi, i ducha tchnął we wnętrze człowieka.  Za 12.1

  Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!   J 20. 22