Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

"Zdarzyło się, że jeden z żołnierzy miał hełm lekko złocony choć brudny. Tendile, który był bardziej spostrzegawczy niż jego towarzysze, prosił o o pozwolenie oglądnięcia go, bowiem podobny jest do hełmu pozostawionego przez ich przodków. Zdobi ten hełm obecnie głowę ich boga Uichilobosa i pan jego Montezuma byłby szczęśliwy, gdyby mógł go zobaczyć. Dano mu przeto ten hełm. (...) Po tym wszystkim Tendile pożegnał Korteza i rychło powrócić z odpowiedzią. Kiedy odszedł, dowiedzieliśmy się, że był to najbardziej oddany sługa Montezumy, dotarł do celu i zdał sprawę z wszystkiego swemu panu, pokazał mu rysunki, jakie polecił był zrobić, i doręczył podarunki przysłane przez Korteza. Wielki Montezuma, ujrzawszy to, trwał w podziwie bardzo zadowolony, a skoro ujrzał hełm Uichilobosa, nabrał przekonania, że jak przepowiadali jego przodkowie, byliśmy ludźmi, którzy mieli przyjść zawładnąć tą ziemią. " 

Bernal Diaz del Castillo "Pamiętnik żołnierza Korteza, czyli prawdziwa historia podboju Nowej Hiszpanii"

 strona 61 wydania wyd.MON 1962 r. - przekład: Anna Ludwika Czerny

A na s. 121 czytamy:

"Kortez wypytywał, skąd przybyli ludzie zamieszkujące te krainy, z jakich ziem, że są oni tak różni i tak wrodzy Meksykanom, choć ziemie ich leżą tak blisko siebie. Odpowiedzieli, co im przodkowie opowiadali. Ongi, w odległych czasach, kraj zaludniali mężczyźni i kobiety wielkiego wzrostu, o olbrzymich kościach, a że byli bardzo źli i dzicy, pozabijali się w walce wzajemnie, zaś ci, co przeżyli, wymarli. Abyśmy się przekonali, jak potężni i ogromni oni byli, przynieśli nam piszczel jednego z nich - była bardzo gruba i tak wysoka, jak potężnej postawy człowiek. Kość była od biodra do kolana. Zmierzyłem się z nią, była mojego wzrostu, a ja nie jestem ułomek. Przynieśli też inne kawałki kości, ale zgryzione i zniszczone przez ziemię. Zdumiewaliśmy się widząc je, przekonani, że ową ziemię zamieszkiwali olbrzymi. Wódz nasz Kortez rzekł, że dobrze byłoby posłać ową wielką kość do Kastylii, aby ją oglądał Król Jegomość. Co też uczyniliśmy niebawem przez pierwszych posłańców". 

 

 miejsca występowania mitów o potopie 

mapka z książki "Mówą tysiąclecia" K.Kowalski Z.Krzak

W najwyższych partiach Alp, podobnie jak w Andach i Himalajach znajdują się grube warstwy skał osadowych pochodzenia morskiego.  

S.K.Szymborscy "Wszechocean" 

 Jan Paweł II w 1980 r. o tajemnicy fatimskiej:

... każdemu chrześcijaninowi powinna wystarczyć taka wiedza: jeśli się czyta, że oceany zatopią cale kontynenty, że ludzie nagle zostaną pozbawieni życia, z minuty na minutę, i to milionami…(...) Módlcie się, módlcie i o nic więcej nie pytajcie.

Nie sposób omówić wszystkich mitów i ich wątków. Można tylko powiedzieć, że często "coś" w nich jest. To często zniekształcony, ubarwiony jakiś przekaz kulturowy, jakiś kod, jakaś głęboka myśl. Lekceważyć mitów nie należy, bo niekiedy tylko one - jak echo - mówią o zamierzchłych wydarzeniach. Nie ma też co się silić na pełne ich zrozumienie, zwłaszcza, że nieuchronnie przykładamy do nich dzisiejszą miarę i mentalność. 

    Oczywiście można mnożyć hipotezy, a jednak na tym ulotnym gruncie i one muszą zostać nieprecyzyjne i na poły "mityczne", co naukowcy uwielbiają dyskwalifikować jako właśnie "niemierzalne". Więc albo o nich nic nie powiemy, albo zgodzimy się, że jest to dziedzina jakiegoś pradawnego kodu kulturowego  zapisanego i obecnego w nas, ludziach, w jakimś zbiorowym DNA.

    Skoro żyli nimi nasi przodkowie, a my sami nosimy w sobie, uświadomione bądź nie, owe dziedzictwo, nie dziwmy się, że "mity" wciąż pozostają żywotne i nas poruszają. Wciąż przypominane są w kulturze, choćby w książkach i filmach.

    Czy są pewne zbieżne motywy w owych "legendach" ? Tak, jest grupa opowieści o dość podobnych scenariuszach. Jest nawet kilka powtarzających się motywów:

1. Kataklizm geograficzny, najczęściej wielki potop

2. Przedziwni giganci, olbrzymy czy tytani

3. Wielkie, okropne i dzikie bestie - najczęściej jaszczury

4. Zagłada wielkiej liczby ludzi, zagłada wielkiej wyspy

5. Ocalenie jednej rodziny i odrodzenie z niej ludzkości

6. Nieznane technologie dawnego świata

7. Ceremonie, uroczystości, celebracje, procesje jako sposoby utrwalania pamięci 

8. Przodkowie, założyciele przybyli z innej krainy, często drogą wodną

Niekiedy możemy pozostawić je bez komentarza, tym bardziej, że i tak każdy z nas "usłyszy" w nich coś innego albo nic.

 

 

Kronikarz Bernardino de Sahagun tak opisał jedną z azteckich opowieści:

    "Oto jest opowieść, jaką zwykli powtarzać starcy: "W pewnym czasie, którego nikt już nie potrafi ustalić, którego nikt już teraz nie może sobie przypomnieć... przybyli tu zasiać ziarno ci, którzy byli naszymi przodkami. O nich się mówi, że przybyli, zjawili się, szli obraną drogą i tu ją zakończyli, aby panować na tej ziemi, którą jednym tylko imieniem nazywano, jak gdyby była tylko małym światem. Przybyli tu wodą na swych łodziach, licznymi gromadami i dobili do brzegu wody, do brzegu północnego. A miejsce, gdzie pozostawili swe łodzie nazywa się Panutla, co oznacza, "gdzie przechodzi się wodą". Dziś mówi się Panutla ( Panuco ). I natychmiast ruszyli brzegiem wody, szli, poszukując gór, gór o białych szczytach i gór dymiących. I wędrując tak brzegiem wody dotarli do Quauhtemalla ( Gwatemala ). 

    Ale nie wędrowali według własnego upodobania, prowadzili ich kapłani, a drogę wskazywał własny ich bóg. Potem przybyli, dotarli tam, do miejsca zwanego Tamoanchan, co znaczy "szukamy naszego domu". I w tym to miejscu, o nazwie Tamoanchan, przez długi czas trwało ich panowanie. Następnie przeszła władza do miejsca zwanego Xomiltepec. I tam właśnie, w Xomiltepec zebrali się panowie, starcy, kapłani. Powiedzieli:

    "Pan bliskości i sąsiedztwa wezwał nas, wezwał każdego, kto uznaje go za boga". Powiedzieli: "Dlatego nie będziemy tutaj żyli, nie pozostaniemy tu. Ruszymy w poszukiwaniu (innej) ziemi. Tam poznamy tego, który jest Nocą i Wiatrem, Pana bliskości i sąsiedztwa". 

    "natychmiast ruszyli wszyscy wyruszyli: mali chłopcy i starcy, i dziewczynki, i stare kobiety. Bardzo powoli, bez pośpiechu wędrowali i zgromadzili się w Teotihuacanie. Tam wydane zostały rozkazy, tam ustanowiono władzę.

    Ci, którzy uczynili się panami, to byli mędrcy, znawcy spraw ukrytych, znawcy tradycji. I zaraz tam ustanowiono podział władzy... I cały lud wzniósł tam sanktuaria ( piramidy ) dla Słońca i dla Księżyca, a potem zbudowano wiele pomniejszych sanktuariów. Tam okazywali cześć ( swoim bogom ), tam również ustanowiono najwyższych kapłanów całego ( tego ) ludu. A nazwano to miejsce teotihuacan, gdyż po śmierci panów tam ich chowano. A ponad ich grobami budowali piramidy, które dziś jeszcze tam stoją.  Tam również znajdują się doły, skąd wydobywali kamienie, z których budowali piramidy. I w ten sposób wznieśli ogromne piramidy Słońca i Księżyca. 

    Są ( wielkie ) jak góry. I to co się mówi, że były uczynione rękami ( ludzi ) nie wydaje się nieprawdopodobne, gdyż wówczas jeszcze w wielu miejscach żyli giganci... I nazwali ( to wszystko ) Teotihuacan, gdyż było to miejsce, w którym chowano panów. I mówili tak:

    "Kiedy umieramy, nie umieramy naprawdę, gdyż żyjemy ( dalej ), powracamy do życia, żyjemy, budzimy się. I to nas czyni szczęśliwymi". I tak zwracali się to umierającego, gdy kończył życie. jeśli to był mężczyzna, mówili do niego, zwracali się doń, jak to istoty boskiej, nazywając go bażantem. A gdy to była kobieta, zwali ją sową. I mówili do nich: "Zbudź się, już niebo się czerwieni, i ukazała się jutrzenka. Już śpiewają bażanty płomieniste i jaskółki barwy ognia, już fruwają motyle."

    Dlatego mówili starcy, ten kto umarł przemienił się w boga. A gdy rzekli: "tam powstał bóg", znaczyło to, że ( ktoś ) umarł".

 pic:  fb/proud to be native

 

Wiracocha means... white people

 

 To this day, American Indians, especially those from Latin America, call white people "Wiracocha." They take that word from their legends.He was someone who gave American Indians cultural and civilization achievements. He was white, tall man. Bearded, in a long robe. In Indian cultures, he gained the status of a deity. This explains why Spaniards or Portuguese were first regarded as envoys of this white teacher and hero.

    Peruvians tell us that Wiracocha came to them from the North, that is, from the land of present-day Colombia, and in Colombia they say that he came to them from the East, from the land of today's Venezuela. There was also someone like, called Tsuma, Like elsewhere: He came, taught many things and went away... From Venezuela he went to the land of present-day Panama. The Indians living there made notes on the wooden boards that a great man had come to them after a devastating flood, teaching them how to behave, how to call things and how to use them. He was not alone! “Wiracocha” means white men too/

    In the North lies the Aztec and Mayan lands. Their highest deity is the Feathered Serpent, or Quetzalcoatl (the Aztecs) and the Kukulcan (the Mayans). He was like the Wiracocha - white, bearded, tall, dressed in long robes and wandering and teaching people. According to Mayan beliefs, he came from the West.

    This white benefactor also notes the legends of the Indian Tzeltale, Zoque, Kiche and others, from Mexico to Bolivia. This can not be the case. Thor Heyerdahl points out the mysterious Olmec culture that gave birth to the civilizations of the Gulf of Mexico. Remains of stone sculptures, including heads. There are two types of ethnicity. One Negroidal, and another Semitic. One of the pyramids in Chichen Itza are frescoes that show a battle between the people of these two races. Some are white, fair-haired, and one is bearded, while others are dark-skinned.

    Probably the Indians have a problem with this character. We put only the hypotheses and questions. One seems obvious. In an ancient, very ancient world, people were in contact with each other on a global scale. They conquered the oceans and visited other continents.

In 1492, Christopher Columbus discovered a new continent. It was a breakthrough. Today we know that there are traces not only of the Irish monks or vikings, but also the evidence of visits of the antiquity Semitic Phoenicians there. Unlike the Columbus expedition, however, these visits were not well publicized, and the textbooks were reluctant to mention them.

     It is a pity, because ancient intercontinental contacts give rise to important conclusions. If some people could get there and set up a culture of high knowledge, then they themselves had the high level of civilization. We see it even in the whole antique buildings.

    Everything leads us to a highly developed world that passed away. Visible, architectural traces of it complement ancient, eternal tales, so-called legends and myths. Their main, similar motives were told by people around the globe.                                                              polski pdf